Chcesz by twoje dziecko było szczęśliwe? Weź kredyt! To takie proste…

Nie samymi książkami człowiek żyje. Czasami trzeba poruszyć pewne kwestie które człowieka uwierają. I chociaż z reguły moje felietony kręcą się po około książkowych tematach, tym razem przybiję do zupełnie innego portu.

Mam z niemeżem zupełnie inne poglądy w wielu sprawach, on jest pragmatykiem ja niekoniecznie. Gdy chcę zbawiać świat, on patrzy chłodnym okiem. Najlepszy przykład?

Zagubiona dusza w supermarkecie

Miało być all inclusive w Biedronce, niestety maluszek nie chciał zostać z babcią nawet na pięć minut. Załadowaliśmy go do sklepowego wózka wyruszając na podbój ryżów i bananów. W pewnym momencie rozdzieliliśmy się i gdy ja zastanawiałam się nad rodzajem kaszy, dzielny tata wybierał smak jogurtów. Szarość codziennego życia. Nie byłoby w tych zakupach nic godnego zapamiętania, gdyby właśnie w tym momencie nie przyczepił się do mnie pewien Pan.

Wiecie jak to jest gdy ktoś łamie waszą przestrzeń osobistą i stoi za wami tak, że dosłownie czujecie jak jego buty ocierają się o twoje obcasy? Dyskretnie się odsunęłam, on też. Tyle, że w tym samym kierunku co ja. Taki balet trwał chwilę, aż postanowiłam zdezerterować na bezpieczną odległość i stanąć gdzieś w dalej od towarów które go interesowały. Mogłam też dzięki temu spokojnie spojrzeć jak wygląda mój partner w marketowym tańcu. Ubrany w klapki, mimo że była już późna jesień. Przykrótkie spodnie, znoszone skarpetki. Zmięta lista zakupów w dłoni i zagubiony wzrok osoby, która zdawała się pierwszy raz znajdować w jakimkolwiek markecie, a ogrom produktów przerósł jego możliwości poznawcze. Zrobiło mi się go szkoda… Chciałam podejść, zapytać czy w czymś pomóc. Powstrzymał mnie mój niemąż (który widząc co się dzieje ruszył na ratunek akurat w momencie gdy salwowałam się ucieczką). Zadał mi kilka pytań o których nigdy bym nawet nie pomyślała. Dlaczego chcę pomóc obcej osobie która widocznie się do mnie przyczepiła? Skąd wiem, że nie jest niebezpieczny? Może właśnie opuścił zakład karny po odbyciu długiej odsiadki, stąd jego nieprzystosowany ubiór i szok w markecie.

Nigdy, absolutnie nigdy, nie pomyślałabym w ten sposób. Widzę w ludziach to co najlepsze, nie doszukuję się możliwych zagrożeń. Wtedy zdałam sobie sprawę, że stoję w sklepie z niespełna rocznym dzieckiem, a za oknem już mrok. Kto na osiedlu zatrzymałby się by mi w razie czego pomóc?

Moja wiara w ludzi przegrała z instynktem matki. Ważniejsza było dla mnie chronienie dziecka przed potencjalnym zagrożeniem, niż pomoc człowiekowi który mógł być prawdopodobnie zupełnie nieszkodliwy.

Czasami się jednak zgadzamy

Chociaż nie od razu.

Ostatnio w telewizji można obejrzeć spot reklamowy pewnego banku, opowiadający o pojęciu szczęścia i tego co może nam je zapewnić. Śliczne uśmiechnięte niemowlę, pięknie wyremontowany dom i dwójka szczęśliwych rodziców. Sielanka. Wszystko psuje jednak to co mówi lektor…

Poczucie szczęścia jest w dużej mierze zapisane w genach, ale nie tylko one się liczą. Żeby dziecko czuło się szczęśliwe, można też zadbać zapewniając mu odpowiednie warunki, a w tym może pomóc pożyczka gotówkowa.

Nie ma w tym nic nowego, prawda? Jednak mnie jako matkę która stara się jak może, jednak nie  nie stać mnie na wszystko, pewne rzeczy zabolały. I chociaż mój partner z początku nie zgadzał się ze mną, to po ponownym obejrzeniu tej reklamy przyznał mi rację.

Pewnych rzeczy po prostu się nie powinno.

Nie możemy sprawiać by szczęście dziecka kojarzyło nam się z naszą pozycja materialna. Zaszczepiania w rodzicach wyrzutów sumienia z powodu ich kondycji finansowej, sprawianie że zaczną patrzeć na siebie przez pryzmat stanu konta nie jest w porządku. Twoje dziecko jest nieszczęśliwe? Weź kredyt. Będzie bardziej szczęśliwe mogąc mieszkać w wyremontowanym pokoju czy uczęszczać na zajęcia na które normalnie nie byłoby cię stać. Jeżeli do tej pory martwiłeś się, że nie zapewniasz mu dostatecznie dużo, a wasze kłótnie, czy jego łzy gdy inni mieli a on nie cię bolały… To wiedz, że to twoja wina. Jednak nie martw się. Wystarczy wciąć kredyt, a wszystko stanie się prostsze.

Oczywiście, każdy z nas ma kredyt. Każdy zaciągnął go po to by sfinansować coś na co w danym momencie nie mieliśmy środków. Czasami to był kaprys, innym razem coś naprawdę ważnego. To normalne i zrozumiałe. Jednak uderzanie w tak czuły punkt jakim jest szczęście dziecka, rzecz która staje się priorytetem każdego normalnego rodzica, powinno pozostać nietykalne.

Jest jeszcze coś takiego jak etyka i ludzkie sumienie. Dalej powinny nas obowiązywać. Gdy przestaniemy iść tą drogą sprawimy że wszystkie te filmy i książki SF opowiadające o bezdusznych ludziach dla których liczy się tylko mamona staną się prawdą.

Reklamy mają na nas ogromny wpływ

Atakują nas na każdym kroku, ingerują w dosłownie każdą strefę życia. Odnoszą się do naszego sumienia, stylu życia, poczucia humoru. Do tej pory nie spotkałam się jednak z reklamą która w tak jawny sposób, mówi nam że możemy pomóc swoim dzieciom być szczęśliwym biorąc kredyt. Gdyby jeszcze posłużono się innym przykładem. Pokazano uzdolnionego chłopca który swym talentem powala wszystkich, a rodzice biorą kredyt na sprzęt by mógł być jeszcze lepszy.

Tutaj jednak pokazano niemowlę którego szczęście zależy od w jakim pokoju spędzi pierwsze miesiące życia. Miesiące z których nic nie zapamięta, jedyne chwile życia gdy ważniejsze jest być, a nie mieć. Później wszystko się zmieni. Między innymi przez reklamy takie jak ta.

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Chcesz by twoje dziecko było szczęśliwe? Weź kredyt! To takie proste…

  1. Iskierka_czyta pisze:

    Pamela, choć nie mam dzieci to bardzo lubię takie posty, które poruszają ciekawe tematy i skłaniają do myślenia. Moje pytanie: gdzie tutaj są komentarze? Dlaczego blogosfera ogranicza się tylko do „bardzo fajna recenzja!” ??? 😦

    Uważam, że w obecnych czasach jest wiele reklam, które naginają pewne standardy czy po prostu poczucie estetyki i tego „co wypada”. Nie widziałam wspomnianej przez Ciebie reklamy, ale po opisie totalnie się z Tobą zgadzam. Choć nie mam dzieci, to mam coś takiego jak obserwacja otoczenia. Zaczynając od moich koleżanek, młodych matek, które urządzają wyścigi na to „bo mnie stać”. Niebotycznie drogie wózki dla niemowlaków, które i tak do wyrzucenia po tych 3-5 miesiącach bo takie małe, drogie bujaczki, bo przecież jak to po staremu „nogą” nie chce się samemu pobujać dzieciaka i inne gadżety. Reklamy przekonują te dziewczyny, że to jest im naprawdę potrzebne i rzekomo jest warte tej ceny, bo nowość lub znaczek marki… W rzeczywistości małe dzieciaki otoczone po prostu miłością będą tak samo szczęśliwe jak te dzieciaki z drogimi zabawkami.

    Dalej? Wpływ takich reklam na nieco starsze dzieciaki, które też nastawiają się na pieniądz. Powiedzmy obejrzy to taki 7-10 latek, który jeszcze nie do końca rozumie kwestii finansów. Ale pomyśli sobie oczywiście, że no tak: inne dzieci coś mają, a mi rodzice nie kupują, więc skoro nie biorą kredytu, to może mnie nie kochają? Całe takie spoty są krzywdzące i napędzają tylko ślepo idącą masę ludzi, którzy nastawiają się na pieniądz i rywalizację za wszelką cenę.

    Pozostaje pytanie: gdzie się podziały dawne wartości? Czas z rodziną spędzony bez telefonów za 2000zł, wycieczki rowerowe zamiast aut czy elektrycznych hulajnóg, dzieci w czystych ubraniach, niekoniecznie markowych, gdzie brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko, a nie… „Bartuś nie baw się w piasku bo się ubrudzisz”.
    Gdzie prostota życia i szczęście z samej obecności drugiej osoby?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s