Pierwszy patronat medialny! Bez recenzji obyć się nie może. Recenzja- „Deadline na szczęście” Anna Tabak

Literatura kobieca nie jest moim odruchowym wyborem. Muszę mieć naprawdę chęć sięgnąć po tego rodzaju twórczość, a książka musi mieć w sobie pewien rodzaj przyciągania, bym bez wahania zaczęła ją czytać. Anna Tabak nie kojarzyło mi się absolutnie z niczym, ale autorka ma jeszcze czas by wyrobić sobie nazwisko- to dopiero jej druga powieść. A mój pierwszy patronat medialny!

Ewa oddała swoje życie pracy. Małżeństwo, przyjaciele, przyjemności wszystko, dosłownie wszystko zepchnęła na drugi plan. Nic jej nie sprawia tak wiele przyjemności niż dobrze zakończony dzień w korpo, z solidną dawką przepracowanych nadgodzin. Jeden telefon zmieni wszystko. Jak Ewa która koordynuje wielkie projekty poradzi sobie z jedną małą dziewczynką?

Często sama siebie łapię na tym, że ciągle goniąc za konkretnym celem kompletnie zapominam o tym co się naprawdę liczy. Nasze czasy nie mają litości, jednak musimy pamiętać, że sami sobie to zrobiliśmy. Ciągle chcemy szybciej, więcej, mocniej. Nigdy nie mamy wystarczająco, ciągle czegoś nam brakuje. Właśnie taka jest Ewa i nie tylko ona. Miliony pracowników na świecie doskonale wie o czym mówię. Ambicja kompletnie odbiera nam przyjemność z życia.

Widać, że autorka doskonale zna ten świat. Posługuje się językiem korpo szczurów naturalnie i bez przesady (chociaż oni bardzo często potrafią z tym przesadzić…), rozumie ich emocje i jest w stanie oddać realia takiej pracy. Doskonale pokazała jak w prosty sposób możemy stracić z oczu cel za którym podążaliśmy na początku.

Historia poprowadzona jest w tak przyjemny i nienachalny sposób, że momentami miałam wrażenie jakby i mój świat zwalniał. Z pozoru lekka powieść, skłania jednak do refleksji. Obserwując przemianę zachodzącą w bohaterce, sami patrzymy krytycznym okiem na pewne aspekty swojego życia. W dalszym ciągu mamy wybór, możemy wybrać swoją ścieżkę i nią podążać, jednak uświadamiamy sobie, że pewnymi drogami iść będziemy sami…

Autorka serwuje nam szereg naprawdę ciekawych postaci, niektórych naprawdę nie da się nie lubić. Żałuję, że przygoda z nimi trwała tak krótko. Jestem jednak pewna, że jeszcze do nich wrócę, szczególnie gdy znów zapętlę się w deadlinach i wygórowanych wymaganiach. Polecam wszystkim którzy czują, że coś im umyka mimo że dają z siebie tak wiele.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s