Co wyjdzie gdy połączymy wszystkie nasze lęki, pragnienia i fantazje? Przedpremierowa recenzja- „Dwór skrzydeł i zguby” Sarah J. Maas

Niektóre książki trzeba reklamować, a mówiąc o pewnych autorach trzeba przypominać ich dorobek. Czasami zdarza się, że nieznani są niedoceniani, a ci popularni przereklamowani. Jeżeli czytasz fantastykę lub YA, a nawet jeżeli te gatunki cię nie interesują, ale na Instagramie śledzisz kanały książkowe, po prostu nie ma wyjścia- musisz wiedzieć kim jest Sarah J. Maas. Czy ją polubisz to już inna kwestia.

Feyra zdeterminowana by dowiedzieć się jak najwięcej o swoich wrogach, wraca do miejsca którego nie chciała już nigdy oglądać. Dwór Wiosny był kiedyś jej domem, później stał się więzieniem, czy teraz przyniesie jej zgubę? Jeden fałszywy krok, jeden grymas za późno ukryty może zdradzić prawdę o niej. Gdy wojna się rozpoczyna Feyra znów musi zdecydować komu ufa, kto jest jej wrogiem… a kogo będzie musiała poświęcić.

Jeżeli zastanawiacie się czy i ja należę do zwolenników pani Maas, zajrzyjcie proszę do recenzji Dworu mgieł i furii . Mój wcześniejszy zachwyt nie wziął się znikąd, postawił jednak poprzeczkę bardzo wysoko. Książkowy kac minął, ideał książkowego przystojniaka został osiągnięty, przyszedł czas na refleksję. Czy autorka udźwignie sukces poprzedniej części?

Pierwszy tom był romantyczną baśnią której dopiero końcówka zdradzała bardziej brutalną część fabuły. Drugi tom był o wiele mroczniejszy, pełen momentów chwytających za serce. Jednak dopiero Dwór skrzydeł i zguby jest finalną wersją świata fae. Obdarci z romantycznej otoczki zdradzają swoje prawdziwe oblicze, ukształtowane wiekami sporów, zbrodni i brutalności.

Na szczęście autorka nie poszła w stronę taniego romansidła. Owszem uczucie łączące Feyre i Rhysanda dalej jest kluczowe, jednak nie przyćmiewa ono innych wydarzeń. Wiem już co ich połączyło, znamy siłę tej więzi i na szczęście wątek ten, mimo że nader istotny jest tylko jednym z wielu. Teraz kluczową rolę odgrywa polityka, spryt i poświęcenie, a każda z tych rzeczy zasługuje na równie wielką uwagę.

Maas postawiła na bardzo dobry rytm powieści, która dodatkowo podbija i tak sięgające już zenitu emocje. Z początku spokojnie, dając nam poczucie wejścia w świat który już znamy i nie zaskakuje nas niczym większym, poza przemianą Feyry. Później tempo przyśpiesza, tak że czytelnik wchodzi w wydarzenia jeszcze głębiej i zachłanniej niż wcześniej, jednak nadal stara się przewidywać posunięcia autorki i wyrokować czy podjęła zgodną z naszymi wyobrażeniami decyzję. Końcówka książki jest… inna. Nie mamy czasu by myśleć i analizować. Brutalność wojny, jej tempo i konsekwencje przyjmujemy takimi jakimi są. Bez dyskusji i refleksji, na to czas przychodzi później, gdy na książkowym kacu smakujemy pewne wydarzenia raz po razie. Jednak w trakcie czytania kompletnie tracimy głowę. Mamy jedynie czas i siły by zapłakać, zaśmiać się lub wciągnąć powietrze z niedowierzaniem. Jednak nawet te momenty trwają ledwie ułamek sekundy, ponieważ ciągle chcemy jeszcze i jeszcze.

Dzięki temu, że poprzedni tom skupił się na dwójce głównych bohaterów, teraz mamy szansę poznać bliżej pozostałych. Na wierzch wychodzą ich emocję, tajemnice i słabości. Mimo, że już wcześniej byli dla nas ważni, teraz w pełni rozumiemy zależności między nimi. Jednak, co dość znaczące, nie wszystkie wątki zostały domknięte, nie wszystkie historie opowiedziane do końca.

Nie będę ukrywać mojej sympatii do autorki. Po co udawać, że coś nie jest tak dobre skoro ewidentnie jest? Chociażbym chciała doszukiwać się błędów logicznych, fabularnych czy językowych, nie doszukałabym się. A nawet jeżeli coś udałoby się znaleźć to w dalszym ciągu jest to po prostu bardzo dobra, genialna wręcz przygoda. Świat zwariował na jej punkcie nie tylko z powodu przystojnych wojowników, ale też wartości które płyną z każdej części.

Czy chcę jeszcze? Tak! Czy jest na to jakakolwiek nadzieja? O dziwo… chyba tak. Podziękowania Maas zakończyła słowami  Nie mogę się doczekać, by podzielić się z Wami kolejną częścią tego świata w następnej książce! Nie wiem czy będzie to zbiór opowiadań, kolejna powieść ze świata fae czy kontynuacja tej serii. Wiem, że wezmę cokolwiek co autorka nam zaserwuję i będę miała nadzieję, że chociaż część tych emocji które towarzyszyły mi tym razem będzie mi dane przeżyć ponownie.

Reklamy

8 thoughts on “Co wyjdzie gdy połączymy wszystkie nasze lęki, pragnienia i fantazje? Przedpremierowa recenzja- „Dwór skrzydeł i zguby” Sarah J. Maas

  1. Gaba pisze:

    Bardzo dobra recenzja! Także jestem po lekturze 3 tomu i czekam z niecierpliwością na nowelki (bo wyczytałam, że mają się pojawić). mam nadzieję, że pojawi się jakaś o Kasjanie, który w ostatniej części stał się jednym z moich ulubionych bohaterów 🙂
    Tyle emocji i nagle koniec! Przede mną Szklany Tron, ale słyszałam o nim różne opinie i sama nie wiem, czy mnie nie zniechęci… Dwie części czekają w biblioteczce, więc wyjścia nie ma 🙂
    Pozdrawiam zaczytanie
    Gaba 🙂

    Polubienie

    • mocnosubiektywna pisze:

      Szklany Tron podoba mi się, jednak nie tak mocno jak Dwory. Zresztą Dwory naprawdę ciężko przebić 😉 Słyszałam, że mają być nowelki a później kolejne trzy tomy luźno powiązane z poprzednimi. Co z tego będzie? Zobaczymy, nie mogę się już doczekać!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s