Kim chcę zostać kiedy dorosnę? Tylko, co zrobić gdy już dorosłam, a nadal nie wiem?

Kim chcesz zostać gdy dorośniesz?

Tym pytaniem zamęczamy nasze dzieci. Nas zamęczali nim równie mocno, więc możemy uznać to za swego rodzaju dziejową sprawiedliwość. Odpowiedzi padają różne, każde jednak napawają dumą rodziców. Wszyscy z uśmiechem patrzą na małego człowieczka który chce zostać policjantem/ strażakiem/ prezydentem/ piosenkarzem/ lekarzem (niepotrzebne skreślcie, w razie potrzeby coś dopiszcie). Nikt jednak nie mówi, że chciałby zostać sprzedawcą w sklepie spożywczym czy recepcjonistką w hotelu. Ok, wyjątkiem jest mój brat który chciał zostać śmieciarzem, jednak on leciał na największą furę w okolicy więc można mu to wybaczyć. No właśnie! Wybaczyć wizje swej własnej przyszłości, swoje marzenie, które nie jest tak ambitne jak cały świat od ciebie oczekuje.

Co chcesz studiować?

Wiecie, to pytanie słyszy każdy uczeń ogólniaka już od pierwszej klasy. To taki doroślejszy odpowiednik poprzedniego pytania. Tutaj znowu zaczyna się swego rodzaju wyścig. Chcesz iść na prawo, medycynę czy robotykę? Brawo! Taki zdolny i ambitny z ciebie dzieciak. Wybrałaś malarstwo, polonistykę czy socjologię? Ważne, że będziesz miała kwitek i wyższe wykształcenie, nie musisz przecież pracować w zawodzie.

Sama presja pójścia do ogólniaka jest czymś równie okropnym co niesprawiedliwym. Osoby po zawodówce czy technikum mają takie same szanse na zrobienie studiów, wystarczy że logicznie zaplanują swoją dalszą edukację. Mają jednak znacznie większe szanse na powodzenie bez ukończenia wyższej uczelni,  wszystko dzięki posiadaniu czegoś czego żaden uczeń ogólniaka nie ma. Zawód. Tak oni potrafią coś więcej niż sypanie z rękawa dat wielkich wojen. Kształcili się w swoim zawodzie i w razie czego zawsze mogą do niego wrócić. Wierzcie mi nie ma nic gorszego niż skończyć ogólniak i na tym zakończyć. Skąd to wiem? Bo sama tak zrobiłam.

Kim chcę zostać gdy JUŻ jestem dorosła?

To pytanie spędza mi sen z powiek już od jakiegoś czasu. Za rok skończę magiczne trzydzieści lat. Mam dwójkę wspaniałych synów, mam swoje pasję i małe przyjemności. W życiu przeżyłam naprawdę wiele. Pracowałam w kebabie, w sklepie obuwniczym ale też w banku czy jako kierownik zmiany na stacji benzynowe.  Zdarzyło mi się nawet być dekoratorką w znanej sieci odzieżowej, trwało to cały tydzień, aż nie pokłóciłam się ze swoją szefową o wyższość inteligencji nad wywalonym biustem. Kobietą pracującą jestem i żadnej pracy się nie boję, ale…

No właśnie, ale. Co dalej? Jak mam pokierować swoim życiem by zapewnić sobie szczęście ale i spokojne życie mojej rodzinie? Kim chcę zostać gdy już dorosłam?

Miałam wiele marzeń, tak jak każdy z nas. Przez swoje lenistwo, chęć oderwania się od przeszłości i rozpoczęcia życia na nowo zaprzepaściłam pierwsze studia. Nic się nie stało, to i tak nie był kierunek dla mnie, wybrałam go bo jakiś musiałam. Później wyprowadzka na własną rękę do miasta wojewódzkiego, wbrew rodzinie i rozsądkowi. Nauczyło mnie to więcej niż mogłam sądzić, wzięłam odpowiedzialność za siebie i starałam się przetrwać. Drugie studia rzuciłam na drugim roku, mimo tego, że radziłam sobie świetnie. Ot po prostu przestałam to czuć. Przy okazji odkryłam, że zniechęcam się zdecydowanie za łatwo. Chwilę później zaszłam w ciążę, wróciłam do rodzinnego miasta, założyłam tu rodzinę i…

Punkt zwrotny

Jestem teraz w takim momencie życia, że najwyższy czas zastanowić się co dalej. Z przyczyn medycznych nie mogę mieć więcej dzieci, zresztą moja pocieszna dwójka i tak w zupełności wystarczy. Nie mogę doczekać się powrotu do pracy, jednak nie ma dnia bym nie zastanawiała jak ta praca będzie wyglądać.

Pracowałam jako kucharz w knajpie gdzie było wszystko od pierogów po kebaba, nie umiejąc kompletnie gotować. Gdy zaczynałam pracę na stacji benzynowej nie wiedziałam czym różni się diesel od benzyny, w życiu też nie tankowałam samochodu. Znajomi się śmieją, że i dom bym wybudowała nie przyznając się nikomu, że nie wiem jak się to robi, a później ktoś z zachwytem podziwiałby wykonanie.

Wiem jednak, że to jest właśnie ten moment. To od decyzji którą podejmę gdy wrócę do pracy zależeć będzie reszta mojego życia.

Studiować czy nie?

Oto jest pytanie. Nie dałam rady dwa razy, czy dałabym teraz? Przede wszystkim czy w ogóle tego chcę? Ostatnio znajoma, której trzydziestkę będziemy oblewać za dwa tygodnie, rozpoczęła rozmowę słowami Tylko się ze mnie nie śmiej!. Właśnie wróciła do domu prosto z uczelni. Tak złożyła papiery na studia i tak będzie studiować, mimo dwójki małych dzieci w domu. Brawo Ty!

Czy kiedykolwiek jest za późno by zmienić coś w swoim życiu? Nigdy. Czy kiedykolwiek może zabraknąć nam na to odwagi? Zdecydowanie tak.

Lista marzeń

Po rozmowie z koleżanką zaczęłam jeszcze intensywniej myśleć, o czym tak naprawdę marzę? Oczywiście o pracy w wydawnictwie. Jednak jest to możliwe jedynie przy pracy zdalnej, takie są uroki mieszkania w niewielkiej miejscowości.

Wzięłam kartkę i długopis wypisując swoje marzenia oraz to co muszę zrobić by je spełnić. Wiecie co? Mam już plan! Krok pierwszy będzie dla mnie najtrudniejszy, muszę przełamać się i zrobić prawo jazdy. Później będzie już z górki… Za pięć lat napiszę Wam czy mi się udało.

A wy?

Kim chcecie zostać skoro jesteście już dorośli?

Reklamy

17 thoughts on “Kim chcę zostać kiedy dorosnę? Tylko, co zrobić gdy już dorosłam, a nadal nie wiem?

  1. Mateusz Skrzyński pisze:

    Za pięć lat?
    Szacunek za umiejętność planowania w tak długim dystansie. Ja nie wiem, co jutro zjem na śniadanie. 😉
    Ale za marzeniami trzeba biec, bo później masz 40-stkę na karku i zdajesz sobie sprawę, że na wszystko jest już za późno.

    Polubienie

    • mocnosubiektywna pisze:

      Niestety… Jak 17-18 latek może zdecydować czego chce w życiu gdy jeszcze tak naprawdę nie wie jak ono wygląda? Podziwiam tych którzy już wtedy wiedzą czego chcą. Dla marzycieli zawsze jest miejsce, niestety często nie takie jakie sobie wymarzyli…

      Polubienie

      • Karina pisze:

        A ja zawsze chciałam zostać aktorką, mówiłam to już w przedszkolu, mówię to i teraz kiedy po wakacjach zaczynam studia, aktorskie, o których zawsze marzyłam :)) To jest dobre pytanie, szczególnie dla dzieci, bo dzieci są szczere. Jasne, może im się wizja na siebie zmienić jeszcze milion razy. Ale często jeśli coś im się wymarzy, to może stać się to kiedyś ich pasją albo przy okazji przyszłą pracą 🙂

        Polubienie

      • mocnosubiektywna pisze:

        Zazdroszczę! Nie tylko wytrwałości i realizacji planów ale też znajomości samej siebie. Niektórzy przez całe życie nie są tak blisko samorealizacji jak ty w tym momencie. Powodzenia! Zachowam sobie twojego maila, może kiedyś napiszę po autograf 😉

        Polubienie

  2. Codzienna pisze:

    Tak sobie myślę, że każdy indywidualnie psychicznie dorasta do tego co chce w życiu robić, bo ja z kolei choć mam lat 20 parę i nie mam praktycznie żadnego wykształcenia nadal nie wiem co chciałabym robić w życiu a jak próbuje sobie przypomnieć dzieciństwo to chyba tez nie miałam jakiś marzeń, mam 2 pasje ale nie widzę dla siebie miejsca w zawodzie z tych pasji. Obstawiam, że po prostu potrzebuje jeszcze dorosnąć by wiedzieć co chce zrobić ze swoim życiem, jak na razie to nie chce nic z nim robić i jakoś nie przejmuję się tym co będzie za klika lat, może to przez moje podejście do życia.

    Polubienie

    • mocnosubiektywna pisze:

      Podejście do życia zmienia się nie tylko z wiekiem ale też gdy odpowiadamy za kogoś innego. Żyłam bardzo beztrosko, momentami aż za bardzo, do momentu gdy w moim życiu pojawiły się dzieci. To wiele zmienia. Chcę by były dumne z mamy, tak jak ja jestem dumna z nich. Ciesz się swoją wolnością, szukaj swoich pragnień i nie bój się realizować marzeń!

      Polubienie

  3. Mrs. Puzel pisze:

    Też uważam, że za szybko trzeba decydować. Ja chciałam być wszystkim naraz i tak się zakręciłam ze zmianami szkół, że zostałam z gimnazjalnym wykształceniem. A do zaocznej średniej szkoły muszę czekać, aż uzbiera się dość osób na klasę. Zresztą podobnie skończyła garstka osób, które znam.

    Polubienie

  4. Kajman pisze:

    Bardzo mądry wpis. W tym roku idę do drugiej klasy liceum i trochę zazdroszczę uczniom w technikach i zawodówkach – oni, w przeciwieństwie do mnie, mają jakieś plany na życie i duża część z nich wie, co chce robić. Tymczasem u mnie na roczniku większość osób nie ma bladego pojęcia, gdzie się podziać po liceum. To trochę straszne, bo pod koniec pierwszej klasy wybraliśmy przedmioty rozszerzone, czyli nomen omen swoją ścieżkę zawodową. Ja mam tylko ledwo zarysowane plany – wiem, że chcę pracować nad językiem polskim. Też myślałem nad etatem w wydawnictwie, ale na razie nie wiem w jakiej roli i czy w ogóle. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za realizację planów!

    Polubienie

    • mocnosubiektywna pisze:

      Presja związana z ogólniakami jest ogromna. Współczuje wszystkim wam tego, że musicie wybierać. Wiem, jakie ogromne ciśnienie teraz panuje i jaką presję przeżywa młodzież. Oczywiście każde pokolenie musiało się starać, wszyscy przeżywali to na swój sposób, ale w czasach gdy presja na sukces jest tak olbrzymia musi być naprawdę trudno. Tobie też życzę powodzenia, kto wie może kiedyś oboje spotkamy się w jakimś wydawnictwie? 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s