Co się stanie gdy zmieszasz lesbijki, żydów, artystów i morderce? Festiwal Cipki!- Recenzja „Festiwal” Andrzej Dziurawiec

Wiecie co wynika z połączenia polskiej policji, żydowskich bogaczy, drag queen, środowisk LGBT i seryjnego mordercy? Nie? Ja też nie wiedziałam, dlatego gdy tylko zobaczyłam opis książki po prostu musiałam ją przeczytać. Cóż to za spaczony umysł wymyślił tak pokręcony świat? Andrzej Dziurawiec udowodnił mi, że mieszanie ze sobą tak skrajnych kultur nie jest wcale niewykonalne.

Drugi tom przygód warszawskich policjantów zaskakuje. Mimo, że Szubert i Szuman żyją już w innych światach, a od wydarzeń z pierwszej części minęły już dwa lata, wszystko zaczyna się tam gdzie się zakończyło- w fabryce wódki znów znaleziono zwłoki. Brutalnie okaleczone zwłoki działaczki feministycznej o pseudonimie Zoe De Dick Devotique, zostają odnalezione dokładnie w rocznicę ostatniego morderstwa i nierozerwalnie łączą się z tamtą tajemniczą sprawą.

Przyznajcie się, ile razy czytaliście pseudonim artystyczny pierwszej ofiary? To jeszcze nic… Działaczka miała uświetnić swoją obecnością Międzynarodowy Festiwal Cipki Waginalia 2014, którego zamysł i program autor zapożyczył z oryginalnego rodzimego tworu jakim są Dni Cipki odbywające się swego czasu w Warszawie. Dlatego jeżeli jesteś przeczulony, a otwarte używanie tego swojskiego i bezpośredniego określenia damskich narządów płciowych cię razi nie czytaj proszę tej książki. Nawet w erotykach nie spotkałam się z takim dużym jego użyciem, nigdy też nie było ono tak uzasadnione jak tutaj.

Jeżeli jeszcze się nie zorientowaliście autor łamie tutaj wiele tabu. Seks z przyjacielem swego partnera gdy ten „zaniemógł”, squaty, drag queens, wojujące feministki, środowiska LGBT, artyści sztuki „nowoczesnej”… Czy to dziwne, że ci ostatni najbardziej mnie dziwią i najmniej ich rozumiem? Nie wiem niestety na ile wiernie autor oddał wyżej wymienione środowiska, jednak do mnie takie ich przedstawienie trafia jak najbardziej.

Nie trafia do mnie jednak pewien szczegół. Autor z uporem maniaka lubi zdradzać czytelnikowi co będzie dalej. Zwroty w stylu nie wiedział, że już nigdy się nie zobaczą czy nie wiedział, że morderca uderzy w najbliższą mu osobę (nie są to dokładne cytaty, dziecko zjadło mi znaczniki, ale sens oddany). Może i bohater nie wiedział, ale my już niestety wiemy i to co wydarzy się za jakiś czas nie jest już dla czytelnika żadną niespodzianką. A szkoda bo w kryminałach niespodzianki są dosyć ważne.

Może to mój szósty zmysł, ale znałam mordercę w momencie gdy po raz pierwszy znalazł/znalazła się na łamach powieści. To też zepsuło mi część zabawy, bo skoro od pierwszych stron wiesz kto, to pozostaje ci się dowiedzieć tylko jak.

Tutaj na szczęście się nie rozczarowałam. Akcja tak jak bohaterowie wykreowana jest bardzo dobrze, a książkę jako całość czytało mi się świetnie. Skrajne charaktery bohaterów sprawiły, że wszystkie znacznie zyskały na realności, a postacie od razu zapadały w pamięć. Nawet mimo zbieżności nazwisk naszych dwóch detektywów.

Szczerze ubawiłam się podczas niektórych scen, inne przyprawiły mnie o dreszcze, dlatego wiem, że sięgnę po kolejne części jeżeli takie powstaną. Mimo, paru niedociągnięć jest to książka warta uwagi.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s