Gdy Apokalipsa nie wypali… Recenzja „Komornika ++ Rewers” Michała Gołkowskiego

Michał Gołkowski jest znany chyba każdemu fanowi szeroko pojętej polskiej fantastyki. Zadebiutował Ołowianym świtem, powieści należącej do uniwersum S.T.A.L.K.E.R. czym zyskał sobie wierną rzeszę fanów. Pierwsza część Komornika wywołała lawinę dyskusji, a jej recenzje na portalach katolickich były delikatnie mówiąc nieprzychylne. Biorąc pod uwagę tematykę książki, takie reakcje nie są wcale wielkim zaskoczeniem, lekki uśmiech na moich ustach wywołuje jednak fakt, że książka nigdy by nie powstała gdyby Fabryka Słów nie rzuciła wyzwania autorowi.

Apokalipsa zaplanowana przed wiekami nie idzie zgodnie z planem. Ludzie się buntują, kłamią i nie idą na rzeź jak przysłowiowe owieczki.By posprzątać bałagan do pracy zaprzęgnięto Komorników. Ludzi którzy mają polować na konkretnych grzeszników i dokonywać na nich egzekucji zgodnych z przepisami. W zamian dostają sowite wynagrodzenie, specjalne umiejętności i… stoją w kolejce do śmierci na samym końcu.

Fakty te są znane wszystkim którzy mają już za sobą pierwszy tom, jednak nie mogę zdradzić nic więcej by nie uruchomić spoiler alert. Jakakolwiek wzmianka o fabule drugiego tomu rozłożyłaby na łopatki całą misternie zbudowaną niespodziankę.

Po tę książkę nie mają co sięgać osoby które opuściły sobie pierwszą część. Autor rozpoczyna dokładnie w tym samym momencie w którym wcześniej skończył, nie odświeża po drodze wydarzeń, nie przedstawia ponownie postaci. Nie wiecie o co albo o kogo chodzi? Zapraszamy do ponownej lektury wcześniejszej części. Inaczej po prostu się nie da, albo stracicie zbyt wiele ważnych szczegółów.

Znów zostajemy wrzuceni w świat obdarty z jakichkolwiek znanych nam reguł. Brutalna prawda o nas samych momentami jest ciężka do przyjęcia. Kanibalizm jest przecież be, prawda? Jednak gdy nie ma już nic innego do jedzenia spojrzycie na niego trochę bardziej przychylnym okiem. Nie? No cóż w takim wypadku będziecie pewnie pierwsi w menu.

Brutalny świat opisany jest podobnie brutalnym językiem. Mimo że sama, w przypływie emocji potrafię rzucić łaciną i to niekoniecznie uniwersytecką, tutaj niektóre zwroty strasznie rażą po oczach. Określenie grubo jakie pada w książce bardzo często (nie pamiętam go z pierwszego tomu) wywoływało u mnie wpierw zdziwienie, później irytację. Wiem, że z założenia tak miało być, Zek jeszcze Przed nie był prawnikiem którego największym grzechem językowym było pomylenie bynajmniej  przynajmniej. Jednak wtrącanie tak wielu potocznych zwrotów momentami naprawdę powodowało zgrzytanie zębami.

Jednak nawet to nie sprawiło, że mogłabym odłożyć Komornika ++ na półkę. Absolutnie zakręcona fabuła, rozwój akcji którego bym się w najlepszych snach nie spodziewała, wynagradzają mi robienie z Zeka większego półgłówka niż naprawdę jest.

Sam pomysł na bohatera, pomijając już nawet jego profesję jest wart uwagi. W końcu nie mamy do czynienia z postacią krystalicznie wręcz dobrą, podejmującą zawsze słuszne decyzję. Piękną, mądrą, otoczoną grupą przyjaciół czy chociażby jednym wiernym kompanem. Wręcz przeciwnie. Kompana musiał zabić, urodę psuje mi znamię na czole, jego moralność jest dość wątpliwa, a i sporo błędów zdarza mu się popełnić. Mimo tego dalej nie pozbył się ludzkich odruchów, a dręczące go koszmary sprawiają, że dalej jest bardziej ludzki niż chciałby się do tego przyznać. W końcu czytamy o… sobie. O człowieku z prawdziwymi wadami, który tak jak my nie wskakuje w ogień bez wahania, a wcześniej najpierw się zastanowi czy przypadkiem sam nie straci życia.

Gołkowski użył ciekawego zabiegu by ułatwić sobie niektóre sprawy. Pewne niedociągnięcia, czy rzeczy ciężko wytłumaczalne potraktował jako… błąd w Matrixie. Języki zniknęły, każdy rozumie wszystkich, a mimo to głowy świętych czy demony mówią niezrozumiałym dialektem? Błąd Góry. Niektóre stworzenia pojawiające się w powieści są inne, bardziej pokraczne? Błąd Góry. Czy mam mu to za złe? Absolutnie nie. Mimo temu drobnemu zabiegowi udało mu się stworzyć zaskakujące i oryginalne uniwersum.

Książka zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Jeżeli szukacie romansu, lekkiej obyczajówki czy fantastyki z przystojnym elfem tutaj tego nie znajdziecie. Za to porządny kawał fantastyki, oryginalną tematykę, świetne poczucie humoru i epicką przygodę znajdziecie tu na pewno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s