Przedpremierowa recenzja- „Stalowe Szczury. Koeningsberg” Michał Gołkowski

Po dwóch transfuzjach wewnątrzmacicznych czas na relaks. @fabrykaslow wie jak rozpieścić, wiec z wypisem w kieszeni oddaje sie ostatniej szpitalnej rozkoszy ;) #bookstagram #book #bookphotography #booklover #bookaholic #booksofinstagram #bookporn #tea #teaandcake #teaandbooks #cake #golkowski #konigsberg #fabrykaslow #polishgirl #hospital #polishblogger

 

Zawsze gdy do rąk biorę książkę autora którego darzę sympatią, ciesze się jak dziecko. Jednak jak sami wiecie po chwili nadchodzi chwila zwątpienia i zadajemy sobie sakramentalne pytanie „Co jak mi się nie spodoba”

Michał Gołkowski to stalker z prawdziwego zdarzenia. Na co dzień tłumacz kabinowy  angielsko-polsko-rosyjski, po godzinach przebiera się w mundury i bawi się bronią. Nigdy nie zapomina złożyć życzeń urodzinowych swoim fanom poprzez Facebooka (nawet jeżeli robi to o 2:20  w nocy!), nie gwiazdorzy i ostatnio pisze za dwóch. Dzięki Komornikowi skradł moje serce.

Königsberg – miasto tajemnic, intryg i romansów.
Lato 1917 roku – Teodor Grossmann, odznaczony Krzyżem Żelaznym bohater walk na froncie zachodnim, przybywa na zasłużony urlop do spokojnego Königsberga… Tak przynajmniej wygląda to w oficjalnych dokumentach, bo naprawdę nazywa się Fiodor Grigoriewicz Wielikow i jest doskonale zakonspirowanym rosyjskim szpiegiem.
Jego zadaniem jest odnalezienie Wunderwaffe, zagadkowej i rewolucyjnej broni, wspomnianej w ostatnim meldunku od zamordowanego agenta. Przed nim leży Königsberg – nieznane i uwodzicielskie miasto, oplecione siecią intryg, okutane mgłą niedopowiedzeń i zawieszone w kruchej równowadze wzajemnych układów.
Podwójny zegarek znaleziony w mieszkaniu denata nieubłaganie cyka, odmierzając uciekający czas.
Odkryj fascynujący świat wystawnych balów i ekskluzywnych przyjęć, na których jedno słowo potrafi wynieść człowieka na piedestał albo strącić w otchłań towarzyskiego niebytu. Odetchnij atmosferą Königsberga, wciąż radosnego i sytego w tym ostatnim, pięknym i ciepłym lecie przed złotą jesienią złotego wieku, jeszcze zanim nadeszła długa zima nadciągającej już Rewolucji Bolszewickiej. Pozwól, aby oczarowała Cię magia miasta, po którym dziś zostało tylko wspomnienie.
Pociąg już zbliża się do stacji. Witamy w Königsbergu.

 

O zgrozo, przez pierwsze 100 stron pytanie „Co jeżeli  mi się nie spodoba?” powtarzałam sobie bardzo często. Ba! W pewnym momencie stwierdziłam ze smutkiem, że to jednak nie jest książka dla mnie… Miałam zamiar ją odłożyć na później, odczekać, może do siebie dojrzejemy po jakimś czasie. Obiecałam sobie,  że jeżeli po kolejnych 50 stronach nic nie drgnie będę musiała podziękować, mimo całej sympatii jaką darzę Gołkowskiego. Po 200 stronie zdałam sobie sprawę, że kompletnie zapomniałam o planowanej dezercji, a świat szpiegów uwiódł mnie niezauważenie, tak  jakby sam Grossmann zarzucił na mnie swoją sieć.

Nie znam poprzednich książek serii, budziło to mój niepokój od momentu gdy otworzyłam kopertę niespodziankę. Jak to tak zacząć czytać od trzeciego tomu? A no całkiem normalnie, tym bardziej gdy weźmiemy pod uwagę, że jest to  prequel i nie znajomość poprzednich części nie wadzi  nam w ogóle.

Opisy militarne, mieszające się języki, stopnie wojskowe… Z początku przysparza to laikom takim jak ja pewne trudności. Później, gdy wiemy już kto jest kim, niemieckie nazewnictwo  i  hierarchia  nie stanowią już takiego problemu, stają się wręcz naturalne.

Michał Gołkowski z wykształcenia to lingwista, co doskonale widać w jego książkach. Nie tylko doskonale bawi się słowem ale również potrafi pisać w ten niesamowicie urzekający sposób który sprawia, że niektóre dialogi zapamiętujemy na długo. Uczony jest naprawdę uczonym, prosty żołdak pozostaje żołdakiem, a uwodzicielska kobieta… No sami wiecie. To właśnie dialogi i wybitnie oddane charaktery postaci są siłą napędową tej książki.

Mimo moich początkowych obaw Gołkowski po raz kolejny  mnie nie zawiódł. Militarne klimaty nie są do końca tym w czym odnajduje się bez problemu, jednak kunszt autora pozwolił mi wejść w ten świat prawie bezboleśnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s