Recenzja- „Pobór” Marko Kloos

Cos na osłodę dla nie takiej słodkiej wizji przyszłości #pobór #pobor #markokloos #book #bookporn #bookstagram #bookgeek #bookandcoffee #zdjeciedlaksiazki #coffee #coffeefreak #coffeeaddict #bookaddict #coffeetime #coffeeanddonut #donut #polishgirl #polishblogger #egzemplarzrecenzencki #fabrykaslow

 

2 września w księgarniach ukazała się pierwsza część cyklu Frontlines. Wydawnictwo ma w tym wypadku ułatwione zadanie- autor wydał już cztery tomy, więc nic tylko tłumaczyć i drukować. O samym Marko wiem tyle, ile powiedziała mi notka o autorze na stronie Fabryki Słów. Ogromny plus za to, że Kloos był w wojsku, jeszcze większy minus za posiadanie jamników (to chyba jedyna rasa psów której nienawidzę z głębi serca). Jak człowiek z doświadczeniem militarnym poradzi sobie z opisami akcji wojskowych?

Mamy rok 2018, a Wspólnota Północnoamerykańska trzeszczy w szwach.
Dla pasożytniczych nierobów pokroju Andrew Graysona, są tylko dwie drogi, żeby wyrwać się z zarobaczonych, pełnych przemocy bloków socjalnych, gdzie dzienna racja żywieniowa to marne dwa tysiące kalorii smakującej jak papier przetworzonej soi: można albo łudzić się nadzieją na wygraną w loterii i otrzymanie biletu do jednej z pozaziemskich kolonii, albo się zaciągnąć.
Wybór jest prosty: mrzonki na bok, kalkulacja przodem.
Andrew zaciąga się do sił zbrojnych, skuszony prawdziwym żarciem, pensją z emeryturą i możliwością wyrwania się z Ziemi.
Ale szybko po rozpoczęciu kariery pełny oczekiwań i roszczeń Andy odkrywa, że dobre jedzenie i przyzwoita opieka medyczna słono kosztują… a nawet zasiedlona galaktyka skrywa o wiele większe niebezpieczeństwa, niż wojskowa biurokracja albo rządzące slumsami gangi.

Science fiction jest gatunkiem w którym najłatwiej przedobrzyć. Autor może zbytnio odpłynąć w swej wyobraźni, zapominając, że czytelnik nie czyta mu w myślach i trzeba świat przedstawiony chociażby trochę przybliżyć. Czasami tak płyną w technologicznych rozwiązaniach i fachowym słownictwie, że trzeba być laureatem nagrody Nobla by zrozumieć niektóre zdania. Gdy do tego dochodzą jeszcze militaria…. No cóż wtedy nawet niezniszczalny Terminator wypada blado pod względem uzbrojenia i możliwości bitewnych zwykłego szarego człowieka.

Gdy tylko zaczęłam czytać przekonałam się, że Marko Kloos uniknął pierwszego błędu. Wprowadzenie w świat przedstawiony odbywa się naturalnie i łagodnie, czytelnik ma podsunięte pod nos pewne informację, a resztę dostaje w odpowiednim momencie. Ani przez chwilę nie czujmy się zagubieni, wiemy gdzie jesteśmy i ten całkiem obcy świat wydaje się nam bardzo realny.

Kolejną przeszkodą było wojsko i sceny militarne. Bałam się, że mimo dobrego początku gdy tylko nasz bohater wstąpi do wojska wszystko się zmieni. Stanie się super żołnierzem, najlepszym z najlepszych, takim przy którym nawet jego przełożeni klękają i oddają mu pokłon. W dodatku zostanie wyposażony w super ekstra hiper broń która w połączeniu z jego intelektem i boskością zmiecie z powierzchni ziemi każdego. Wiecie o co mi chodzi prawda?

Niestety dla malkontentów, na szczęście dla reszty świata autor uniknął i tego strzału w kolano. Owszem- Grayson jest inteligentny, jest dobrym żołnierzem, odnalazł się w tym co robi. Nie jest jednak najlepszy we wszystkim, szanuje i słucha się tych których trzeba, zna swoje miejsce w szeregu. I krwawi tak samo jak inni. Jest tak realny i autentyczny jak tylko może być żołnierz przyszłości z wypasioną bronią.

Kloos przemyca w powieści coś jeszcze- coś o czym często zapominamy. Nie wszystko jest tak piękne jak się wydaje, a im lepsza oferta tym więcej ma ukrytych haczyków. Czasami coś co wydaje się nam ofertą życia, może sprawić, że jesteśmy w większej pułapce niż byliśmy wcześniej.

Akcja tak naprawdę dopiero się rozkręca, ten tom był przygotowaniem na to co dopiero ma nadejść. Jestem ciekawa czy Grayson znajdzie wyjście z sytuacji i w końcu spełni swoje pragnienia. Jeżeli jeszcze będzie miejsce gdzie po wszystkim będzie można się w spokoju osiedlić….

Reklamy

9 thoughts on “Recenzja- „Pobór” Marko Kloos

  1. ~Joanna pisze:

    Ja właśnie pochłonęłam za jednym razem… druga w nocy i głęboki żal, że pozostałe książki jeszcze nieprzetłumaczone.
    Jedyną bolączka książki wydaje się dziewczyna głównego bohatera, ani trochę nie przypadła mi do serca.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s