Recenzja- „Grimm City. Wilk!” Jakub Ćwiek

Hell yeah! W końcu mogę dorwać nowego Ćwieka  #hellyeah #book #bookstagram #bookporn #bookfreak #booklover #bookphotography #polishbook #jakubćwiek #jakubcwiek #wydawnictwosqn #grimmcity #coffee #coffeeaddict #coffeeandbooks #polishgirl #polishblogger
Chyba nikomu kto miał styczność z moimi wcześniejszymi recenzjami nie muszę uświadamiać jak bardzo cenie sobie twórczość Jakuba Ćwieka. Uwielbiam jego styl, poczucie humoru, lekkość pióra (i obyczajów jego bohaterów), a przede wszystkim niepohamowaną wręcz wyobraźnię. Dlatego zawsze z niecierpliwością czekam na jego nowe książki biorąc za pewnik dobrą zabawę.

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?

Czasami zastanawiam się co dla pisarzy stanowi większe wyzwanie- napisać coś zupełnie nowego czy coś powszechnie znanego przekształcić w na tyle zaskakujący sposób by przyciągnąć czytelników. Wcześniej Ćwiek majstrował przy znanej wszystkim bajce i z Piotrusia Pana stworzył Chłopców którzy zawładnęli moim sercem. Tym razem na warsztat wziął o wiele więcej- zbiór baśni braci Grimm które znają chyba wszyscy (chociaż w złagodzonej wersji). Co mogło wyjść z połączenia przewrotnego stylu Ćwieka z klasyką braci Grimm?

Kryminał osadzony w mrocznym klimacie noir to na pewno nie to czego się spodziewałam, ale już po paru stronach wiedziałam, że nie da się zrobić tego w lepszy sposób. Grimm City jest jak filmowe Sin City- pełne zorganizowanej przestępczości, mroku, skorumpowanych glin i niejednoznacznych bohaterów.

Krok po kroku, strona po stronie coraz bardziej wsiąkłam w ten świat. Czułam lepkość powietrza, słyszałam dźwięki klimatycznej muzyki, zaciągałam się wyimaginowanym papierosem poprawiając jednocześnie kapelusz który zbytnio zsunął się na oczy. Nie da się ukryć Ćwiek ma talent do snucia opowieści, jeszcze trochę a zaczęłabym wierzyć w Bajarza…

Oczywiście najważniejszy jest wątek kryminalny i ten jest tak samo dopracowany i tajemniczy jak całe miasto. Biedny Alfie który przez przypadek znalazł się w złym miejscu o złym czasie, inspektor Evans który jako jeden z niewielu w tym brudnym świecie stara się być czysty i McShane agent w szlachetnej służbie brata Jego Królewskiej Mości. To te trio wmieszało się w historię która dopiero nabiera rozpędu i która zakwestionuje wszystko co do tej pory znali, a może nawet w to co wierzyli. W końcu nasi bohaterowie sami nie są tak kryształowi jak mogłoby się wydawać i w walce o poznanie prawdy sami czasami schodzą ze ścieżki praworządności.

Z jednej strony cieszę się, że to jeszcze nie koniec a książka ta jest tylko rozpoczęciem nowej serii. Jednak z drugiej strony tak brutalne i nagłe przerwanie opowieści zabolało. Pocieszająca jest jednak myśl, że kto jak kto ale Ćwiek pisze jak mały, dobrze nakręcony robocik i podejrzewam, że mroczne Grimm City zaprosi nas do siebie już całkiem niedługo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s