Recenzja- „Pandora” Mike Carey

Pierwsza ksiazka czytana na telefonie. Myślałam, ze bedzie to męczarnia a Pandore połknęłam w dwa dni ❤  #book #bookporn #ebook #bookworm #instabook #cat #catandbook #catstagram #lazycat #polishgirl #polishbook #nowywpis #wydawnictwootwarte

 

Motyw zombie przerabiany był już chyba w każdy możliwy sposób, w popkulturze jest to tak samo oklepany już temat jak wampiry. Jednak w przeciwieństwie do tych drugich żywe trupy nigdy nie były przedstawiane w sposób na tyle atrakcyjny by tłumy nastolatek mogły się w nich zakochać czy utożsamiać. Ot bezmyślne, wiecznie głodne, w mniejszym lub większym stopniu rozkładu zwłoki napędzane magią/wirusem/grzybem/nie wiadomo czym. Mike Carey serwuje nam powieść która teoretycznie wpasowuje się w ten klimat, jednak charakteryzuje się pewnym drobnym szczegółem który sprawia, że książka jest zupełnie inna niż to co do tej pory ten nurt nam oferował.

Melanie codziennie rano poddawana jest temu samemu rytuałowi- na znak strażnika siada na wózku inwalidzkim i czeka, aż jej ręce, nogi i głowa zostaną odpowiednio skrępowane i unieruchomione. Później zostaje przetransportowana do sali lekcyjnej gdzie razem z innymi, identycznie unieruchomionymi dziećmi, uczy się według odpowiedniego programu. Nie zna życia poza bazą, nie wie dlaczego strażnicy się jej boją i jak wygląda życie poza murami. Wie tylko, że na zewnątrz rządzą głodni- ludzie którzy poprzez ugryzienie zarazili się  dziesiątkującym ludzkość grzybem i nie są już tacy jak wcześniej.

Z początku byłam pewna, że jest to kolejna typowo młodzieżowa powieść która poza ciekawym wątkiem głównym może przynieść równie spektakularne rozczarowanie. Pierwsza sprawa rozwiązała się bardzo szybko i pokrzepiła moje serce. Pandora młodzieżówką nie jest zdecydowanie. Thrillerem- jak najbardziej. Później…. Przepadłam. Nie wiem czy powodem tego był mój olbrzymi post czytelniczy czy ta książka jest AŻ tak dobra. Wiem tylko, że wciągnęła mnie niemiłosiernie więc podczytywałam w każdym możliwym momencie. Nie miało dla mnie większego znaczenia czy były to dwie strony czy dwadzieścia. Ważne, żeby posunąć się chociaż krok dalej w historii.

Autor nie postawił na bogactwo postaci (co raczej w świecie opanowanym przez zombie byłoby ciężkie), skupił się na pięciu osobach które towarzyszą nam przez całą książkę. Dzięki temu nie rozmieniamy się na drobne, a każdy z kluczowych bohaterów ma odpowiednio ukształtowany charakter i cechy na tyle charakterystyczne, że bardzo szybko jesteśmy w stanie wczuć się w rolę i przewidzieć ich dalsze postępowania. Największą zagadką jest Melanie i to właśnie jej zachowanie finalnie jest dla nas olbrzymią wręcz niewiadomą. A trzeba przyznać, że finał dziewczynka funduje nam epicki… Zresztą sama postać dziewczynki jest niezwykle interesująca. Sama siebie porównała do ludzi z jaskini Platona którzy całe życie patrzyli na cienie a teraz w końcu zostali odwróceni do ogniska. Jednak mimo tego, że zdaje sobie sprawę z ograniczeń które zostały jej narzucone absolutnie ich nie neguje, nawet gdy nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego kim jest.

Pierwszy raz czytałam książkę w formie e-booka w dodatku nie na czytniku a na telefonie. Mimo, że dalej jestem tradycjonalistką i kocham miłością wieczną książki tradycyjne teraz łaskawszym okiem spoglądam na ich elektroniczne wersje. Wygoda i komfort który odczuwałam nie musząc nosić ze sobą wielkiej torebki czułam się znacznie lepiej, a świadomość tego, że książkę mam cały czas w kieszeni pod ręką była niezwykle uspokajająca.

 

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja- „Pandora” Mike Carey

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s