Recenzja- „Venla” J.K. Johansson

Koniec historii miasteczka Palokaski #venla #palolaski #jkjohansson #Johansson #book #bookporn #bookworm #bookinsta #instabook #polishgirl #polishblogger

 

J.K. Johansson powraca z ostatnią częścią trylogii. Powinnam raczej napisać wracają- ponieważ pod tym pseudonimem nie kryje się jeden, a wielu autorów. Twórców bardzo znanych i cenionych którzy jednak cenią sobie anonimowość i lubią robić w okół siebie zamieszanie. Cóż lepiej się sprzedaje niż tajemnica?

Laura została odnaleziona martwa, Noora zaginęła a Venla wiele lat temu przepadła bez wieści. Łączy ich więcej niż mogłoby się wydawać.

Miia próbuje dojść do siebie po tym gdy dowiaduje się, że jej chłopak zamordował Laurę i wnuka jej przyjaciela. Wszyscy myślą, że sprawa zakończona jednak jej coś nie daje spokoju… Gdy okrywa w samochodzie swojego terapeuty ciało swojej kolejnej uczennicy prawie popada w obłęd. Nic nie jest takie jak się wydawało, czy całe jej życie było pasmem kłamstw? Mia z ofiary staje się główną podejrzaną i ma coraz mniej czasu na rozwiązanie zagadki.

Laura była intrygującym rozczarowaniem- miała coś w sobie jednak miałam poczucie ogromnego niedosytu. Noora dała mi nadzieję- okazało się, że fabuła ma w sobie potencjał a autorzy rozkręcili całkiem niezła historię. Venla miała być zakończeniem. I była. Jednak im bliżej końca książki tym szybciej umierała moja nadzieja. Zaczęłam czytać z ogromnym entuzjazmem, później emocje na chwilę osłabły, mniej więcej w połowie coś się ruszyło jednak pod koniec… Eh szkoda.

Połowa wątków została potraktowana po macoszemu, niektóre autorzy kompletnie porzucili. Te które postanowiono rozwinąć w części są kompletnie bez sensu. Historia miała ogromny potencjał, szumu jaki towarzyszył wydaniu serii mógłby pozazdrościć nie jeden autor, styl pisania jest bardzo przystępny i przyjemny. Niestety żaden z tych atutów nie został wykorzystany w stu procentach. Tak naprawdę zostaje z masą znaków zapytania, paroma odpowiedziami i ogromnym, kosmicznym niedosytem. Jeżeli plotki są prawdziwe i za powstanie książki odpowiadają osoby na co dzień piszące scenariusze seriali to wiele wyjaśnia. Zakończenie trylogii kojarzy mi się niezmiernie z zakończeniem serii serialu właśnie. Niby coś się kończy ale autorzy zostawiają sobie wiele niedomkniętych furtek i możliwości.

Reklamy

6 thoughts on “Recenzja- „Venla” J.K. Johansson

  1. ~April pisze:

    Nie miałam styczności z żadną z części trylogii, ale myślę, że powinnam zastanowić się nad sięgnięciem po chociażby pierwszą część. To chyba mój klimat. A ile ludzi, tyle opinii. Twoja recenzja nie jest natomiast na tyle negatywna by zniechęcić mnie do lektury.
    Już jakiś czas odwiedzam Twojego bloga, pozwoliłam go sobie zatem dodać do „Ulubionych”.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    Lubię to

    • mocno subiektywna pisze:

      Z przyjemnością zajrzę i zobaczę co ciekawego się u Ciebie dzieje 😉 Recenzja nie mogła być jednoznacznie negatywna- coś w końcu trylogia w sobie mieć musiała skoro z uporem maniaka sięgałam po kolejne częśći.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s