Recenzja- „Złodzieje Snów” Maggie Stiefvater

zlodziej snow

Gdy tylko zamknęłam poprzedni tom nie mogłam się powstrzymać i musiałam dowiedzieć się co dalej. Recenzję Króla Kruków znajdziecie dwa posty niżej, dlatego też nie będę zagłębiać się w informacje o autorce czy innych tak typowych do wstępu rzeczach. Znajdziecie je w poprzednim wpisie, po co czas tracić na czytanie tego samego 😉

Linie mocy w okół  Cabeswater zostały obudzone ale to dopiero początek drogi. Zostało jeszcze wiele zagadek do rozwiązania, w dodatku los dorzuca do naszej puli nowych bohaterów i… Nową magię. Gdybyście mogli wziąć ze snów co tylko chcecie co by to było? A może wasze koszmary przeszłyby do świata realnego waszym tropem? Jeden z kruczych chłopców ma właśnie taki dar, chociaż on uważa to bardziej za przekleństwo. Co gorsza jest wiele osób które pragną tego czego on nie chce… Jak potoczą się ich losy? I czy Blue pocałuje w końcu swoją prawdziwą miłość?

Przyznam się szczerze, że po drugim tomie cyklu spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Po pierwsze na główny plan wysunął się nowy bohater, który wcześniej mimo swojej zdecydowanej obecności wydawał się pozostawać w tle innych. W Królu Kruków nie był ani razu główną postacią żadnego z rozdziałów, tu zdecydowana większość książki należy właśnie do niego. Dzięki temu możemy poznać go bliżej, a nie ma co ukrywać to złych chłopców z reguły pragną czytelniczki. Co może być lepszego niż twardziel z twarzą modela, który skrywa w sobie prawdziwe i mocno zranione serce? Zresztą już wcześniej nawet Blue zwracała uwagę na niewątpliwą charyzmę Ronana i to, że podświadomie to właśnie jego aprobaty pragnie najbardziej. Dlatego właśnie jego postać tak bardzo mnie fascynowała, było go czuć wszędzie jednak nie wiedzieliśmy o nim tak dużo jakby się tego chciało. Rozwiązanie zagadek jego rodziny, daru i osobowości to prawdziwa przyjemność.

Jest coś co ciężko mi było przełknąć- morderca do wynajęcia, a przede wszystkim to w jaki sposób potoczył się jego los. Wiem, że w tej książce nic nie jest oczywiste, a autorka bardzo sprawnie przechodzi od rzeczy najzupełniej oczywistych, po magie aż do absurdu jednak tutaj absurd i śmieszność niektórych sytuacji zaszła aż za daleko. Tutaj zdecydowania fantazja ją poniosła, chociaż nie można jej odmówić oryginalności to zaszło odrobinę za daleko.

Co do magii… Nie brakuje jej na żadnym kroku. Ma się wrażenie, że każde słowo jest nią przesiąknięte, czuć jej narastającą moc z każdą stroną. Niektóre zdania były skonstruowane tak jak wcześniej w dość pokrętny sposób, nie jestem w stanie tego wyjaśnić jednak czuło się, że są po prostu inne i jest to w zupełności na miejscu. Migawki niepojętych rzeczy, zjawy i to COŚ unoszące się w powietrzu… Chociażby po to warto tą książkę przeczytać.

Sama Blue mimo, że dalej wydaje się najważniejszą postacią cyklu, nie zajmuje w tej książce aż tak ważnego miejsca. Zdobyła jednak znacznie wyższą pozycję w mojej hierarchii, nie drażni już w żaden sposób a jej zachowania są w końcu przemyślane. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów i mimo, że stara się walczyć z przeznaczeniem nadal jest tylko człowiekiem i uczucia zaczynają w niej wygrywać.

Co denerwuje najbardziej? To, że nie mogę poznać jeszcze kontynuacji. Jak mam to wytrzymać? 😉

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja- „Złodzieje Snów” Maggie Stiefvater

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s