Czy coś się skończyło?

park

Zadawałam sobie to pytanie od dawna. Kiedyś spędzałam przed blogiem wiele godzin, pisałam recenzje, dodawałam zapowiedzi, opisy mojego Instagramowego życia. Blog zjadał każdą moją wolną chwilę której nie poświęcałam na czytanie. Musicie pamiętać, że od kwietnia skończyłam słodkie poporodowe nic nie robienie i wróciłam do aktywnego życia zawodowego. Ba! I to jak aktywnego. Praca po dwanaście godzin często również w nocy łatwa nie jest, mój organizm ledwo dawał rade na zwiększonych obrotach. Wysiłek jaki wkładałam by utrzymać to wszystko w ryzach przyprawił mnie o zapalenie oskrzeli, ostre zapalenie gardła, wszelkie możliwe infekcje a nawet wodę w kolanie. I to wszystko w przeciągu siedmiu miesięcy! Nie będę wam wyliczać nawet chorób które w tym czasie dzięki uczęszczaniu do żłobka złapał mój mały. Powiem wam tylko że dowiedziałam się o czymś takim jak opryszczkowe zapalenie spojówki i okazało się, że pryszcze mogą wyskakiwać nawet na oku…

Nie miałam sił jednocześnie pracować, pielęgnować ciągle chorego synka i próbować chociaż trochę wykurować siebie, a jednocześnie dodawać zapowiedzi, wyszukiwać dla was nowości czy pisać obszernych notek. Wybaczcie, ledwo miałam siły czytać. Zresztą każdy kto na tę stronę zagląda dość systematycznie pewnie zobaczył spadek tempa i ilości dodawanych postów. Przepraszam was za to.

Dzisiaj rano podjęłam decyzje o likwidacji bloga. Obiecałam sobie, że dodam recenzje które muszę by wydawnictwa nie miały pretensji, napiszę wam, że kończę z pisaniem i może kiedyś jeszcze wrócę. Chciałam to zrobić już od jakiegoś czasu ale… Nie mogę. Po prostu nie mogę. Skoro po dwóch latach przerwy w karierze zawodowej mogłam rozpocząć nową prace i po siedmiu miesiącach awansować na kierownicze stanowisko, skoro dałam radę urodzić zdrowego synka mimo wszystkich przeciwności, skoro tak wielką przyjemność sprawia mi pisanie jak mogłabym z tego od tak zrezygnować? Każdego dnia walcze by wszyscy byli szczęśliwi dlaczego więc ja mam rezygnować z tego co daje mi tak ogromną przyjemność? Nie mogę.

Zostanę z wami czy wam się to podoba czy nie. Będę pisać i zapowiadać tak często jak wcześniej, czy to się spodoba mojemu narzeczonemu czy nie. Dzisiaj gdy wróci z pracy wynegocjuje z nim uwzględnienie w grafiku jednego dnia który będę poświęcać tylko i wyłącznie swojej stronie. Od poniedziałku porozglądam się za nowymi współpracami tak by podjąć się nowego wyzwania. Dam radę!

I przepraszam was za ostatnie zaniedbania…

Reklamy

6 thoughts on “Czy coś się skończyło?

  1. ~Wiecznie Zaczytana pisze:

    Dobrze, że zostajesz! Szkoda by było, gdybyś skończyła pisać. Wiadomo, że podczas urlopu, wakacji czy wszelakiego innego czasu wolnego od szkoły/pracy ma się więcej chęci i – przede wszystkim – możliwości na pisanie na blogu, ale przecież nie o to chodzi! Blog ma sprawiać przyjemność nam, blogerom. Nie ma ustalonego limitu typu ‚musisz dodać 15 postów miesięcznie albo wypadasz z gry’. Pisz tyle, ile możesz i baw się tym 🙂

    Polubienie

    • mocno subiektywna pisze:

      Miałam okropne wyrzuty sumienia gdy widziałam jak systematycznie ta ilość spada, w pewnym momencie pojawiały się tylko i wyłącznie recenzje (swoją drogą 8 recenzji w miesiącu to i tak chyba tragedii nie było). Okropnie się cieszę, że ktoś się cieszy, że zostaje. Tak wiem masło maślane i polonistka by mnie za ten komentarz oblała 😀

      Polubienie

    • mocno subiektywna pisze:

      Zarzuciłam sobie na barki trochę za dużo. Macierzyństwo, walka o awans, prowadzenie domu, czytanie książek w ilościach zaskakujących dla przeciętnego Kowalskiego i prowadzenie bloga. Ale najważniejsza jest determinacja i pasja. Mam nadzieję, że ani jednego ani drugiego mi nie zabraknie 😉 Dziękuje Ci :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s