Recenzja- „Dziewczę z sadu” Lucy Maud Montgomery

dziewcze-z-sadu

Znacie mnie na dość dobrze, wiecie, że rzadko sięgam po powieści romantyczne. Dlatego wcześniej nie miałam styczności z serią Romantyczna Wydawnictwa Egmont. Za to z twórczością pani Montgomery przyjemność miałam już wcześniej, tak jak zresztą większość z was, chociaż część pewnie zrobiła to nie do końca świadomie. W końcu najbardziej znana powieść Lucy Maud „Ania z Zielonego Wzgórza” została zekranizowana, przeszła do klasyki i stała się lekturą szkolną. Gdy zaczynałam czytać „Dziewczę z sadu” bałam się, że przeczytam o Ani z tym, że w nowej odsłonie.

Na prośbę starego znajomego Eryk Marshall opuszcza rodzinne miasto i jedzie na Wyspę Księcia Edwarda objąć posadę nauczyciela w zastępstwie przyjaciela który zaniemógł. Nie spodziewa się jednak tego co go tam spotka. Piękna Kilmeny, od urodzenia niema, wprowadza zamęt w życiu i sercu poukładanego Eryka.

Spędziłam z tą powieścią przepiękny wieczór. Wino, świece i wspaniała lektura umiliły mi ciężki dzień. Ze względu na objętość książki nie jest to przygoda na dłuższy okres, jednak w tym wypadku jest to plus. Płyniemy z uczuciami bohaterów jedną falą, nie przerywamy i nie odkładamy lektury, dzięki czemu wszystko narasta w nas równomiernie i przeżywamy to samo co bohaterowie.

A przeżywamy naprawdę wiele w dodatku z zupełnie innej perspektywy. Wszystko opisane jest z punktu widzenia mężczyzny co stanowi ciekawe rozwiązanie, niezbyt często stosowane w romansach. Zawsze słyszałam że jesteśmy skonstruowani inaczej- kobiety wszystko analizują i rozbijają sprawę na cząsteczki pierwsze, mężczyźni idą na żywioł i nie myślą o tym co zrobią tak często jak kobiety. Czy tak jest naprawdę? A może do spraw sercowych wcale nie podchodzimy tak różnie jak nam się wydaje?

Nie znajdziemy w tej powieści znaku charakterystycznego cyklu z Anią w roli głównej. Kilmeny nie jest wplątywana w różne przedziwne sytuacje i nie wychodzi z nich obronną ręką przez swoje poczucie humoru. Przeokropnie się się cieszę, że autorka nie pisała na jedno kopyto,a każda z jej książek jest dziełem zupełnie innym i niepowtarzalnym. To co jest niezmienne to przepiękny język, wspaniałe opisy i chwytające za serce sceny.

Pamiętajcie, że książka ta ukazywała się wcześniej pod innym tytułem; „Kilmeny ze Starego Sadu”, więc możecie ją znać właśnie pod tą nazwą.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Egmont.

Wydawnictwo Egmont na Facebooku
„Dziewczę z sadu” Lucy Maud Montgomery

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s