Recenzja- „Nigdy nie gasną” Alexandra Bracken

nigdy

Nie oszalałam na punkcie pierwszego tomu, podobał mi się, nawet bardzo ale w starciu z książkami naprawdę genialnymi przegrywał. Było trochę drobnych potknięć, parę błędów które trzeba by było naprawić by oszlifować ten diament do końca. Zastanawiałam się jak wyjdzie autorce kolejna część.

Ruby od paru miesięcy jest innym człowiekiem. Walczy dla Ligi, wykonuje rozkazy, nazywana jest nawet Liderką, jednak sama siebie ma za potwora. Okazuje się, że Liga nie jest do końca tym za co na początku ją miała i nawet w tej organizacji znajdą się tacy których warto chronić.

Wiem, że opis fabuły jest bardzo lakoniczny, ale wierzcie mi wydawnictwo na okładce uraczyło nas jeszcze bardziej tajemniczym opisem więc nie chciałam psuć wam zabawy i zdradzać zbyt wiele. A jest co zdradzać, akcja rozkręca się ze strony na stronę, zwroty akcji są tak niespodziewane, że muszę przyznać się szczerze-  niektórych rzeczy przewidzieć nie zdołałam.

Bracken zrobiła wielki postęp i widać to gołym okiem. Powieść jest jeszcze lepiej skonstruowana, bohaterowie wielowymiarowi i z własnym charakterem, opisy lokacji są tak barwne i proste, że miejsca akcji same stają nam przed oczami. Dzięki temu miałam wrażenie, że jestem tam razem z nimi; walczę, kocham, wygrywam i przegrywam ramię w ramię z bohaterami których zdążyłam już pokochać z całego serca.

No właśnie, zdążyłam pokochać. Nie była to łatwa miłość, szczególnie jeżeli chodzi o główną bohaterkę Ruby. Jej marudzenie, umartwianie się nad sobą i ciągłe powtarzanie „Ja, ja, ja” z początku było naprawdę męczące. Z czasem, z biegiem wydarzeń, zaczynałam ją coraz bardziej rozumieć. Biczowanie samej siebie, ciągłe rozpamiętywanie jakie to okropieństwa się w życiu zrobiło nie wzięło się  znikąd. Każda normalna osoba robiłaby to samo, ciągle w koło odtwarzałaby wydarzenia tak bolesne, na każdym kroku strofując się by nie popełnić więcej błędów i nie skrzywdzić przy okazji kogoś nam bliskiego. Zresztą mesjanizm i wieczne umartwianie się to dość częsty schemat, szczególnie w modnej ostatnio literaturze młodzieżowej.

Ogromny wręcz plus dla autorki za wplecenie w historię bohaterów których nie spodziewałam się więcej spotkać. Oczywiście nikt nie miał wątpliwości, że wielka miłość tak łatwo się nie skończy i Liam nie zniknie od tak sobie, ale reszta? Powrót niektórych bohaterów i to w jaki sposób wkroczyli na scenę naprawdę jest godny podziwu.

Cóż mam więcej powiedzieć? Po prostu chcę jeszcze i jeszcze. W dodatku jestem okropnie ciekawa jak to się wszystko potoczy. Obym nie musiała zbyt długo czekać!

Wydawnictwo Otwarte dało mi możliwość tej fantastycznej przygody. Dziękuję!

Wydawnictwo Otwarte na Facebooku
„Nigdy nie gasną”- Alexandra Bracken

Reklamy

5 thoughts on “Recenzja- „Nigdy nie gasną” Alexandra Bracken

  1. ~Monka pisze:

    Osobiście na mnie lepsze wrażenie zrobiła pierwsza część. Sama Ruby nie skradła mojego serca i szczerze mówiąc, to dzięki postaciom drugoplanowym jak Liam, Pulpet czy Clancey tę książkę tak miło się czytało. „Nigdy nie gasną” opierają się na gwałtownych zwrotach akcji i wartkiej fabule. Zgadzam się, że całkowicie zaskakuje i momentami zwala z nóg. Chociaż z drugiej strony… w pewnym momencie ciągły potok niepowodzeń i porażek wydawał mi się męczący i irytujący. Jednak finał książki wszystko mi wynagrodził.

    Również nie mogę się doczekać premiery kolejnej części i mam nadzieję, że nie będziemy musiały długo czekać:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s