Czasy się zmieniają

Parę dni temu pisałam Wam, że moje słowa doczekały się odpowiedzi pana Sławomira Krempy. Trochę czasu mi to zajęło (niestety obowiązków coraz więcej) jednak w końcu udało mi się znaleźć czas na dodanie paru słów od siebie.

Dla tych którzy nie czytali

Pan Krempa odpisał nam piękną historię powstania portalu który niewątpliwie wiele dla czytelnictwa w Polsce zrobił. Sama gdybym brała w tym udział, wspominała opisane wydarzenia, ludzi i uczucie pasji z łezką w oku do końca życia. Jakby nie patrzeć od tego wszystko się zaczęło. Jednak słowo „historia” jest tu najbardziej odpowiednie…

Wiele od tego czasu się zmieniło, rynek czytelniczy i internet również. To drugie przede wszystkim. Nie ma teraz osoby która z tego dobrodziejstwa nie korzysta; szukamy w nim informacji, kupujemy na potęgę, prowadzimy firmy, niektórzy nawet szukają (i znajdują!) miłości. W czasach gdy internet stał się piątą władzą każdy może znaleźć sobie w nim miejsce. I tak właśnie jest. O to właśnie w blogu chodzi. O swoje własne miejsce. Dawno, dawno temu pan Stanisław Krempa znalazł takie miejsce zakładając swój portal, Agnieszka Tatera zaczęła tworzyć książkowo (swoją drogą czytam ją i śledzę z przyjemnością), podobnie jak wielu innych. Tak jak pan Krempa wspomniał, nawet im się nie śniło by dostawać książki za darmo od wydawnictw. I tak jak pisał, to już historia.

Teraz każdy kto ma blog zdaje sobie sprawę z takiej możliwości. Wielu z tego korzysta. Co w tym złego? Przyznaje się, że do mnie żadne wydawnictwo samo się nie zgłosiło, to ja napisałam do nich. Borykałam się z takim samym problem jak duża część z Was – książek zawsze mi mało, tak samo jak pieniędzy na nie. Wysłałam maile, jednak nikogo do niczego nie zmuszałam, nie błagałam, ani nie nękałam. Ktoś chciał ze mną współpracować na próbę, a ktoś nie. Czasy i możliwości się zmieniły, ludzie korzystają z różnych opcji i nikt poza wydawnictwem nie ma prawa oceniać czy ktoś na to zasługuje czy nie. Każdy wkłada w to swoje serce, każdy pisze o czymś z czym nierozerwalnie wiąże się jego życie. Jeżeli tego nie robi czytelnicy wyczuwają fałsz i na blogu już nie goszczą.

Niektórzy do wydawnictw zgłaszają się już na starcie, inni po miesiącu, a jeszcze inni po paru latach. Każdy sam ocenia swoje siły i umiejętności. Oczywiście wielu je przecenia. Nie da się ukryć, zakładanie blogów tylko po to by jakieś książki dostać, a później je sprzedać ma miejsce i mieć będzie. Niektórzy, tak jak redaktor wspomniał, piszą z propozycjami do każdego portalu jaki się nawinie, często wiadomości poniżej jakiegokolwiek poziomu. Są przecież „ludzie i ludziska”. Nie ma środowiska które nie jest w jakimś stopniu zepsute, nie wszystkie zjawiska da się wyeliminować. Podobnie jest tutaj. Nie tylko blogi mają różne poziomy – są też portale lepsze i gorsze.

Mimo, że nigdy nie siedziałam po drugiej stronie wyobrażam sobie jak irytujące mogą być wiadomości wysyłane masowo, z masą błędów stylistycznych i ortograficznych. Często pozbawionych jakiegokolwiek sensu. Sprzedawcy muszą użerać się z niemiłymi klientami, lekarza z osobami które z sieci wiedzą już na co są chorzy, a osoby które obsługują skrzynkę mailową w wydawnictwach z takimi mailami. Ryzyko zawodowe.

Obie strony mają swoje racje ale najważniejsze jest jedno – żebyśmy się wzajemnie szanowali. Wielkie i mniejsze portale, wydawnictwa, blogerzy i czytelnicy. Każdy, choć na swój sposób, robi naprawdę kawał dobrej roboty.

Reklamy

3 thoughts on “Czasy się zmieniają

  1. ~Gusia pisze:

    Masz rację, ale na dobrą sprawę – ja także recenzuję otrzymane od Wydawnictw książki. Sama pisałam, proponowałam współpracę. Na dobrą sprawę otrzymałam wiele nowości, które za własne pieniądze kupiłabym za dwa, może trzy lata, gdy znalazłabym je w kartownie „tanich książek”. Literatura jest teraz bardzo kosztowna. Jesli ktoś nie chce sobie zdzierać oczu na czytaniu z ekranu/kindle piratow z chomika, to może próbować swoich sił. To tak naprawdę obustronna korzyść – my dostajemy książkę, oni dzięki naszej opinii i ilości odsłon – większą ilość gości i być może potencjalnych kupców. Jeśli mowa o sprzedaży książek – ja np. staram się wystawiać na aukcje, albo wymieniać książki, które nie przypadły mi do gustu. Wiem, że już do nich nie wrócę, a więc będą niszczyły się w kącie. Niemniej, nie wykorzystuje pieniędzy np. na zakup nowych butów, a kupuję za nie kolejne książki. Obieg zamknięty 🙂 Sądzę, że tak robi większość bloggerów. Smutne jest jednak to, że wielu „Czytelników” wyłudza ciekawe książki, przeczyta pierwszy rozdział, może dwa. Napisze na ich podstawie sztampową i godną pożałowania recenzję, a książkę wystawi na allegro twierdząc, że ktoś na pewno ją kupi… Ale cóż, są ludzie i ludziska,jak napisałaś 🙂

    Lubię to

    • mocno subiektywna pisze:

      Gdyby wydawnictwa nie widziały w tym interesu nikt nigdy książki za „darmo” by nie dostał. Chociaż tutaj to „darmo” to pojęcie względne (ktoś kiedyś wyliczył ile recenzent poświęca na czytanie, szukanie informacji i pisanie recenzji). Chociaż ja nigdy żadnej otrzymanej książki nie sprzedałam ani nie wymieniłam, nie mam do ludzi o to pretensji. Ich książki ich sprawa. Chyba, że tak jak Replika wydawnictwo na sprzedaż książek nie wyraziło zgody i taki ruch grozi zerwaniem współpracy- to już wtedy inna bajka.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s