Recenzja- „Szczęśliwa ziemia” Łukasz Orbitowski

Łukasz Orbitowski jest autorem niezliczonej ilości opowiadań i kilku całkiem dobrych książek, specjalizuje się głównie w literaturze grozy. Sięgając po „Szczęśliwą ziemię” nie wiedziałam na co mam się dokładnie szykować, opis książki nie pozwalał zbyt dużo się domyślić ale za to opinie czytelników były więcej niż pochlebne dlatego już od dawna „polowałam” na tę książkę. W końcu mi się udało!

Sikorka, DJ Krzywda, Trombek, Blekota i Sedes. Grupa przyjaciół z Rykusmyku staje na progu dorosłości, każdy z nich ma marzenia, każdy z nich boi się co będzie dalej. A co jeżeli marzenia mogą się spełnić? Czy będą gotowi za nie zapłacić? I co poświęcą by mieć szansę na lepszą przyszłość? Oni podjęli już decyzje, złożyli ofiarę. Postanawiają nigdy więcej się nie spotkać, każdy wyrusza w swoją stronę. W Rykusmyku zostaje tylko Sedes wraz ze swoim nieodłącznym skrzekiem, o którym nigdy nie powiedział przyjaciołom. Lata mijają i w końcu każdy z nich musi zapłacić. Nie ma nic za darmo, nawet spełnienie życzeń kosztuje. Jak dużo? Wystarczająco by zmusić ich do ponownego spotkania.

Muszę się przyznać, że spośród wszystkich książek które do tej pory miałam przyjemność recenzować ta sprawia mi największą trudność. Nie wiem od czego zacząć, nie wiem jak to zrobić. Tyle rzeczy przychodzi mi do głowy, że ledwo jestem w stanie uporządkować myśli. Może więc zacznę od początku?

Już na wstępie urzekł mnie opis Rykusmyu(Świdnicy?) i dzieciństwa naszych bohaterów. Czułam się jakbym była z nimi, szukałam podobieństw do własnego dzieciństwa – czasu beztroski, jednak tylko z pozoru. Cofnijcie się do tego czasu przypomnijcie sobie, jak wiele spraw zaprzątało wtedy nasze głowy, jak wszystko mimo że proste wydawało się skomplikowane. W dodatku z miejsca zakochałam się w stylu Orbitowskiego, chłonęłam zdanie po zdaniu coraz bardziej zatapiając się w ten świat. Z każdym upływającym zdaniem sielankowa historia kończyła się, narastała atmosfera nieuniknionego, groza która tej książce towarzyszy jest tak subtelna że momentami ledwo namacalna ale nie odstępuje nas na krok. Szczególnie gdy nasi bohaterowie żegnają się z dzieciństwem podczas swoich ostatnich wspólnych wakacji. Życie stoi przed nimi otworem, jednak nie takie jakiego chcieli. Matka Sedesa popełniła samobójstwo i został sam ze swoim skrzekiem który słyszy odkąd pamięta, ktoś inny pobił ojca i szuka go policja, kolejny wpadł z dziewczyną. W Ryku od dawna krąży legenda, że gdy zejdzie się do podziemi zamku i wypowie życzenie, ono się spełni. Pod wpływem alkoholu odważyli się zejść tak daleko jak jeszcze nigdy wcześniej, jednak nie wyszli w komplecie… To co się stało rozdzieliło ich na lata. I to samo po latach ich połączyło.

Momentami miałam wrażenie, że czytam Masłowską a za chwilę czułam się jak w powieści Kinga. Obłęd który momentami ogarniał bohaterów, ogarniał też mnie. Wszystko to przez to, że styl autora zmieniał się wraz z wydarzeniami. Gdy opisywał nam dzieciństwo wszystko było spokojne, zdania konkretne i bardzo obrazowe. Im bardziej zagłębiamy się w wydarzenia tym bardziej opisy stawały się zagmatwane tak jakbyśmy słuchali opowieści osoby która w tym wszystkim brała udział i opowiadała pełna emocji, chwilę po fakcie. Zagadka wyjaśnia się bardzo powoli, w pewnym momencie wątek jest rozerwany między bohaterów i łączy się ponownie dopiero na sam koniec. Na prawdziwy wieli finał. Nie jest to fantastyka do jakiej przywykłam, nie przenosimy się do mitycznego świata, po kartkach nie biegają elfy a w górach nie śpi smok. „Szczęśliwa ziemia” jest książką bardzo dojrzała i wielowarstwową. Gdy przeczytamy ją bez większej uwagi zobaczymy historię grupy przyjaciół którzy płacą wysoką cenę za swoje życzenia i muszą rozwikłać zagadkę podziemi. Jednak jeżeli poświęcimy tej książce trochę więcej uwagi zaczniemy sami sobie zadawać pytania; co jesteśmy w stanie poświęcić dla spełnienia marzeń,  dlaczego tak uparcie dążymy do celu nie zauważając co cennego mamy w okół siebie, dlaczego tak krzywdzimy innych nawet tego nie dostrzegając?

„Szczęśliwą ziemię” polecam każdemu z ręką na sercu i czystym sumieniem. Ta książka wstrząśnie Wami i skłoni do refleksji, jednocześnie dostarczając rozrywkę na wysokim poziomie, zagadkę do rozwiązania i strach który czyha na każdej stronie. Ja się w niej zakochałam, mam nadzieję że i wy to zrobicie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

 

„Szczęśliwa Ziemia”- Łukasz Orbitowski

Reklamy

4 myśli w temacie “Recenzja- „Szczęśliwa ziemia” Łukasz Orbitowski

  1. ~Inna pisze:

    Bardzo dobra recenzja jestem tutaj pierwszy raz ale myślę że będę zaglądać częściej. Szukałam informacji o tej książce i znalazlam cię na fb. Pewnie będę wpadac częściej a książkę napewno przeczytam

    Polubienie

  2. ~Irma pisze:

    Recenzja bardzo rzetelna i konkretna. Bardzo zachęca do czytania. Może kiedyś uda mi sie na nią napatoczyć i przeczytam. Z Twojej recenzji wynika, że warto ją przeczytać. Zaciekawiła mnie historia i to bardz.
    Zapraszam na mój nowy blog:pisanieff.blog.pl

    Polubienie

    • mocno subiektywna pisze:

      Proszę Cię bo się zaczerwienie 😉 Na Twojego bloga zaglądam tego starszego- i to dość często, niestety chyba tylko raz pozostawiłam po sobie ślad za co przepraszam. Będę udzielać się częściej, a jutro zobaczę co ciekawego znajdę na tym drugim. Cieszę się że zachęciłam do czytania – naprawdę warto, zdecydowanie będę do niej wracać.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s