Recenzja- „Złodziej dusz” Aneta Jadowska

„Złodziej dusz” to debiut Anety Jadowskiej, co prawda autorka wydała wcześniej parę opowiadań jednak to właśnie pierwszy tom cyklu o Dorze Wilk został okrzyknięty wielkim debiutem. Czy zasłużenie? Mam co do tego mieszane uczucia.

Dora Wilk to mieszkająca w Toruniu policjantka która ukrywa przed wszystkimi swój mały sekrecik. Po godzinach żyje na pełnych obrotach jako wiedźma z krwi i kości, w dodatku całkiem nieprzeciętna wiedźma. Stara się jak może by połączyć te dwa życia, jednak nie jest to takie proste. Szczególnie w momencie gdy nadnaturalni, jeden po drugim zostają porwani. Dora musi rozwikłać zagadkę i to jak najszybciej ponieważ na szali leży życie jej przyjaciółki która również padła ofiarą tajemniczego porywacza. Czy zdąży? Do pomocy ma swoich przyjaciół, a pomoc diabła i anioła bardzo się przydaje. Nadchodzi czas na zmiany, a to właśnie czasu brakuje jej najbardziej.

Nie ma co się oszukiwać- książka ta jest przeznaczona dla kobiet. Oczywiście nie jeden mężczyzna znajdzie w niej coś dla siebie, jednak jeżeli miałabym ją komuś podarować to raczej koleżance nie koledze. Ciągle nie wiem jak ocenić mam tą książkę, jest w niej tyle błędów i rzeczy które mi się po prostu nie podobają, że momentami nie nadążałam robić notatek. Jednocześnie czytało się ją tak szybko i przyjemnie że nie mam serca napisać „nie polecam” bo mimo wszystko polecić mam ochotę. Może więc zaczniemy po kolei od grzeszków większych i mniejszych, a skończymy na sprawach przyjemniejszych.

Aneta Jadowska wyraźnie zarysowała charaktery poszczególnych gatunków. Dzięki temu wiemy, że wampiry zachowują się jak arystokraci, diablice są wredne, a wilkołaki to mało inteligentne stworzenia które więcej mają wspólnego ze zwierzętami niż ludźmi. Gdy autorka przybliżyła nam bliżej przedstawiciela tego ostatniego gatunku okazało się, że jest to mięśniak w sportowej furze słuchający hip-hopu i na tyle mało wymagający, że lubi filmy typu „Szybcy i wściekli”. Jak nam dokładnie objaśniła Dora, tylko płytkie filmy i muzyka złożona z łupania i wulgaryzmów może dotrzeć do ich mało skomplikowanych mózgów. Za to główni bohaterowie słuchają rocka i mają pełną płytotekę takich zespołów jak Metallica, Kings of Leon czy Led Zeppelin. Co i rusz jesteśmy zasypywani tytułami piosenek które niewątpliwie należą do ulubionych autorki. Nie ukrywam, poczułam się urażona. Nigdy za tępego mięśniaka się nie uważałam jednak rapu słuchałam bardzo długo (dalej mi się zdarza), Szybkich i wściekłych lubię do dziś i nie uważam się przez to gorsza. Gdy czytałam fragment o tym jak anioł z diabłem słuchają muzyki (oczywiście rocka) i machają do rytmu włosami jak na prawdziwym koncercie miałam ochotę krzyknąć „Serio?!”. Zresztą nawet imię używane przez naszą bohaterkę w magicznym świecie mocno daje mi do myślenia, no bo jak tu nie skojarzyć imienia Jada z nazwiskiem autorki? Pomijając już to, że w niektórych szczegółach są nawet podobne do siebie fizycznie. Mam wrażenie, że Aneta Jadowska opisała Dorę jako ulepszoną wersje siebie, takie alter ego który każdy z nas ma w marzeniach. Wyszła przez to typowa Mary Sue, wszystko jej się udaje, okazuje się że we wszystkim jest dobra, każdemu zaimponuje a jednocześnie dużo porozmyśla i mimo wewnętrznego zamętu ma czas na zbawienie świata. Zawsze przy tym wyglądając na tyle atrakcyjnie by mężczyźni rzucali się stadami. To wszystko okropnie razi po oczach, momentami niemiłosiernie irytuje i ma się ochotę wyć do księżyca włączając w tle Snoop Dogga na złość autorce.

Jednak są i takie momenty dla których tej książki się nie odłoży. Pomysł na stworzenie świata równoległego dla nadnaturalnych to strzał w dziesiątkę, w dodatku daje po prostu nieograniczone możliwości. Thorn fascynuje i nie mogę doczekać się by lepiej go poznać, tak samo zresztą jak inne miasta z tego świata. Bogactwo wszelkich możliwych ras gatunków przyprawia o ból głowy, na szczęście tylko pozytywny. Można wybierać i przebierać a i tak z kapelusza wyskoczy nam coś nowego. Poczucie humoru jest takie jakie lubię, cięty dowcip sprawiał że nie raz uśmiechałam się pod nosem, szczególnie gdy na scenę wkraczał Miron, niesamowicie przystojny diabeł. Wątek miłosny przyćmił wątek kryminalny, ten drugi mimo że ciekawy jest zbyt płytki, wszystko rozwiązuje się za łatwo, za szybko i bez absolutnie żadnych fajerwerków. Nie ma chyba osoby która nie zorientowała się kto jest tym „złym”. Chociaż muszę oddać honor i przyznać że finałowa walka była rozwiązana bardzo ciekawie i mnie zaskoczyła. Jednak to wątek miłosny jest siłą napędową tej książki i to po niego sięgnę po kolejny tom. Najchętniej zmieniłabym kategorię z kryminału fantasy na romans paranormalny z kryminalnym wątkiem.

Widać, że to debiut autorki. Nie można jednak powiedzieć, że debiut nieudany. Książka jest lekka, łatwa i całkiem przyjemna jeżeli nie wymagamy od niej zbyt wiele. Mam nadzieję, że z tomu na tom błędy zaczną znikać wtedy jadowska powali nas na kolana. Czy polecam? Nie wiem. Wiem jednak, że na pewno sięgnę po następny tom więc coś ta książka w sobie ma.

Reklamy

4 thoughts on “Recenzja- „Złodziej dusz” Aneta Jadowska

  1. ~Honorata pisze:

    Mam bardzo podobne odczucia co do tej książki. Z jednej strony fajnie, że na naszym podwórku pojawiło się urban fantasy, ale z drugiej to porno dla nastolatek….
    Miałam nadzieję, że kolejna książka będzie lepsza, ale niestety autorka pogrążyła się całkowicie.

    Polubienie

  2. ~Dominika pisze:

    Czytając Twoją wypowiedź na temat książki, moja mina wyglądała mniej więcej jak po zjedzeniu cytryny. Jak to ksiądz od religii, byłam po prostu zniesmaczona. Okładka przyciąga, jednak po recenzji wiem, że na pewno po nią nie sięgnę. Nie lubię, gdy obraża się gust muzyczny. Jak napisałaś – „… tylko płytkie filmy i muzyka złożona z łupania i wulgaryzmów może dotrzeć do ich mało skomplikowanych mózgów.” Osobiście nie uważam, żeby każdy rap składał się z wulgaryzmów. Osobiście słucham i rapu i rocka, jednak nie mogę nie bronić w tym przypadku rapu. Większość raperów, śpiewa bardzo sensowne piosenki, niektóre można głęboko przemyśleć. Szczerze powiedziawszy – przy niektórych umiem się nawet wzruszyć.
    Dziękuję, że napisałaś recenzję tak odważną, przedstawiającą to jak naprawdę widzisz tą książkę 🙂
    Pozdrawiam, Dominika

    Polubienie

    • mocno subiektywna pisze:

      Książka ma też dużo plusów ale właśnie to o czym piszesz zniechęciło mnie bardzo. Wiem, że większość polskich fanów gatunku ma takie nastawienie do rapu i na o wiele wyższej półce stawiają rock więc autorka dobrze w target trafiła. Ale i tak poczułam się mocno dotknięta.

      Zawsze piszę szczerze, inaczej co to miałoby za sens 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s